27 kwietnia odbyła się sesja rady miasta. W jej trakcie radni opozycji zadali burmistrzowi szereg ciekawych pytań, m.in. dotyczących wypowiedzenia umowy dzierżawy firmie, która miała rozpocząć działalność w kraśnickiej strefie ekonomicznej. Na działce o areale jednego hektara dzierżawca planował produkować dachówkę.

Radny Tadeusz Członka przypomniał burmistrzowi, że przed podpisaniem umowy z firmą, której nazwa padała w dyskusji, ostrzegał przed tym podmiotem, ponieważ dotarła do niego informacja, że jest mało wiarygodna i ma problemy z rozliczaniem się z innymi firmami. Radny SLD zaatakował w wypowiedzi radną PiS, która wówczas, kiedy ostrzegał przed niesolidnym podmiotem broniła producenta dachówki.

Z wyjaśnień M. Włodarczyka wynika, że firma miała problemy z regulowaniem zobowiązań, dlatego podjął taką decyzję.

Kolejnym tematem gorąco dyskutowanym w trakcie serii pytań, było zagospodarowanie zalewu i dalsze losy koncepcji jaką ponad rok temu, na zlecenie miasta, wykonali warszawscy architekci. „Czy nadal zalew będzie dużą sadzawką, co z realizacją koncepcji zagospodarowania?” – pytał Członka.

Radny w ironiczny sposób odniósł się do przekazanej urzędowi miasta wizji zagospodarowania terenów wokół zalewu. Przypomniał, że zaplanowano powstanie w Kraśniku m.in. pola golfowego, amfiteatru na wodzie i baszty widokowej.

„Ta baszta jest brakującą częścią narządu, do którego porównywano słynne rondo w dzielnicy fabrycznej, zaprojektowane w czasie kadencji poprzedniego burmistrza” – żartował Członka. Radny napomknął, że wizja zagospodarowania terenów na Budzyniu od początku była wyśmiewana przez kraśniczan.

Na koniec wypowiedzi lider SLD pytał burmistrza, co dzieje się ze średniowiecznymi piecami do wypalania cegły, które odkryto podczas budowy infrastruktury wokół zalewu.

O losy tej samej koncepcji oraz alei jabłoniowej pytała burmistrza Angelika Marcinkowska. Radną interesowało, ile miasto zapłaciło za dzieło warszawskich architektów. Ze smutkiem mówiła o tym, że projekt kraśnickiego magistratu dotyczący rewitalizacji alei został bardzo słabo oceniony i znajduje się daleko na liście ubiegających się o dofinansowanie. Dlatego Kraśnik nie ma szans pozyskania środków zewnętrznych na ten cel.

Burmistrz udzielając odpowiedzi potwierdził, że miasto planuje przeprowadzić rewitalizację głównej ulicy dzielnicy fabrycznej tylko pod warunkiem uzyskania środków zewnętrznych. Dzieląc się refleksjami na temat lokaty wniosku opracowanego przez jego podwładnych Mirosław Włodarczyk wspomniał o dotacji dla Teatru Powszechnego w Warszawie i wystawianej tam bluźnierczej inscenizacji. To zdaniem włodarza Kraśnika ma świadczyć o tym, że często są złe kryteria oceny wniosków.

Bardziej precyzyjne odpowiedzi na zadane pytania radni otrzymają w najbliższych dniach, na piśmie.

Oto „wizja” projektantów z Warszawy, zaakceptowana przez władza naszego miasta.

Reklamy