Zabawy w latach 60. i 70. bardzo często nie tylko wypełniały czas, bywały też bardzo pożyteczne, rozwijały fizycznie i umysłowo, poprawiały refleks i pozwalały obcować z przyrodą.
Wspólne wyjście chłopców i dziewcząt poza miasto wiązało się z przyjemnym pobytem w lesie i często kończyło na tzw. „końskich dołach”, starym wyrobisku piachu budowlanego, w którym kiedyś chłopi zakopywali padnięte konie. Po latach kości, głównie czaszki, zostały wykopane, leżały na wierzchu. Stąd taka nazwa miejsca. Na końskich paliło się w lecie ogniska oraz organizowało rożne zabawy, gdyż było to miejsce bezpieczne. Jedną z nich było skakanie do wyrobiska, a długi lot w dół sprawiał ogromną frajdę. Może nie taką, jak skoki narciarskie, ale było w tym dużo fantazji i uciechy. Wyrobisko było bardzo głębokie, więc startując wspólnie z samego dołu można było rywalizować, kto szybciej wydostanie się na górę, po ciężkim podłożu.

Więcej na temat historii Kraśnika Fabrycznego

dowiecie się Państwo z mojej książki

dostępnej w księgarniach AVALON

Kraśnik:

ulica Tadeusza Kościuszki 2

Aleja Niepodległości 31

oraz w księgarni internetowej (TU)

okładka

zdj fłt_0038

Reklamy