Lata PRL miały złe i dobre strony. Dobrą była możliwość znalezienia pracy, także przez ludzi młodych. Dawniej nie było tak, że rodzice wypłacali dzieciom kieszonkowe, które mogły wydawać na własne potrzeby. W ogóle nie funkcjonowało takie określenie, jak kieszonkowe.
Podczas wakacji w rodzinach robotniczych nie szastało się pieniędzmi. Nie wysyłano dzieci na wypoczynek do atrakcyjnych miejscowości. Nieliczni wyjeżdżali na kolonie letnie lub obozy, dofinansowane z funduszu socjalnego zakładu pracy rodziców. Organizowano je jednak w mniej atrakcyjnych miejscowościach.
Na wiele rzeczy młodzi kraśniczanie musieli więc zapracować sami. Nikt nie wstydził się tego, że pracował. Wręcz przeciwnie, ci którzy podjęli pracę szczycili się w gronie rówieśników tym, że podołali jej trudom i chwalili się zarobkami.

Więcej na temat historii Kraśnika Fabrycznego

dowiecie się Państwo z mojej książki

dostępnej w księgarniach AVALON

Kraśnik:

ulica Tadeusza Kościuszki 2

Aleja Niepodległości 31

oraz w księgarni internetowej (TU)

 

m1

Czyn społeczny w dz. fabrycznej.

Reklamy