Zbigniew SZCZERBIK – PŁYWAK I SZKOLENIOWIEC – 26/14

M.Sz. Od 1984 roku, przez kilka lat, jako uczeń Szkoły Podstawowej nr 5 i pływak STALI odnosiłeś ogromne sukcesy w różnych kategoriach wiekowych. Można powiedzieć, że byłeś multimedalistą. Ile medali wywalczyłeś? Który medal i start wspominasz najlepiej?

Z. Sz.: Nigdy nie liczyłem medali, ale sądzę, że kilkadziesiąt. Najbardziej cieszyły mnie pierwsze medale, zdobyte podczas Mistrzostw Polski w kategorii dzieci. Były to dwa złote krążki, na 200 i 400 metrów stylem zmiennym, które przywiozłem w roku 1983 z pływalni w Rzeszowie. Po startach w zawodach korespondencyjnych przyszła pora na start w imprezie ogólnopolskiej, na którą zjechało kilkaset osób. Udział w takiej imprezie po raz pierwszy był dla mnie dużym przeżyciem, tym bardziej, że jak wspomniałem, dwa razy stanąłem na najwyższym stopniu podium. Mile wspominam udział w Mistrzostwach Polski juniorów młodszych w Zielonej Górze, w dniach 12-13 marca 1988 roku. Startowałem chory, miałem wysoką temperaturę, a mimo to wypadłem bardzo dobrze. Zdobyłem trzy tytuły mistrzowskie i jeden wice. Pamiętam, że stojąc na podium miałem zawroty głowy. Po tych zawodach zostałem powołany, wraz z Arturem Przywarą, do reprezentacji Polski na trójmecz Polska – Bułgaria – Czechosłowacja, który odbywał się pod koniec marca w Bułgarii. Jednak z powodu choroby, zaczynającej się już na zawodach w Zielonej Górze, nie mogłem w nim uczestniczyć, co było bardzo przykre.

Twoje rodzeństwo uprawiało siatkówkę. Brat Roman był wybitnym siatkarzem, brano go pod uwagę przy budowaniu kadry narodowej na igrzyska w Moskwie. Co sprawiło, że Ty wybrałeś całkiem inną dyscyplinę sportu?

Zadecydował przypadek. W pierwszych latach nauki w Szkole Podstawowej nr 5, jako uczniowie klas I-III nauczania początkowego, uczęszczaliśmy na naukę pływania. Przed rozpoczęciem trzeciej klasy zapadła decyzja władz szkoły o utworzeniu na bazie klasy, której byłem uczniem, klasy sportowej o profilu pływackim. Moje umiejętności nie za bardzo przemawiały za pozostaniem w niej. Bardzo mi jednak na tym zależało, gdyż lubiłem wychowawczynię, panią Rycerz. Nie ukrywam, że pomogło też wsparcie jednego z nauczycieli wychowania fizycznego, który był moim sąsiadem. W pierwszym okresie nauki należałem do słabszej grupy pływaków, ale ciężka praca i ambicja pozwoliły mi stopniowo zmniejszać dystans do kolegów, aż stałem się, obok Artura Przywary, liderem grupy, która reprezentowała naszą szkołę i zarazem Stal Kraśnik.

Co spowodowało, że wielkie sukcesy juniorskie w Twoim przypadku nie miały przełożenia na sukcesy w gronie seniorów?

To dość złożony temat, wpłynęło na to więcej czynników. Rzeczywiście, jako młodzik i junior osiągałem duże sukcesy. Przez wiele lat byłem mocno eksploatowany, stale była gonitwa za medalami i kolejnymi rekordami, które w pewnym okresie potrafiłem bić nawet co tydzień, na kolejnych zawodach. W moim przypadku prowadzona była polityka „tu i teraz”, nikt nie zastanawiał się, co będzie później. Po takim okresie przyszło zmęczenie. Jeszcze na pierwszym roku studiów na AWF w Gdańsku było dobrze. Miałem nowego trenera, panią Hannę Klimek-Włodarczak. Obok pływania musiałem jako student brać udział w wielu różnorodnych zajęciach: gimnastyce, grach zespołowych, lekkoatletyce i innych. Okazało się to wspaniałym uzupełnieniem dla pływania i spowodowało znaczną zwyżkę formy. W roku 1993 z czasem 2.01.37 zdobyłem brązowy medal podczas indywidualnych Mistrzostw Polski seniorów w Puławach, na dystansie 200 metrów stylem grzbietowym. Na tych samych zawodach uzyskałem też sportową klasę mistrzowską. W stylu grzbietowym, w jakim wówczas startowałem, była duża rywalizacja. Po prześledzeniu moich wyników w innych stylach trenerka uznała, że powinienem od roku 1994 spróbować sił głównie w stylu zmiennym. Na Mistrzostwach Polski w Krakowie w stylu zmiennym nie wypadłem jednak najlepiej, za taki wynik należy uznać tylko IV miejsce. Zaczęło pojawiać się zniechęcenie. Jednocześnie nastąpiła zmiana trenera i zdarzyła się kontuzja, konsekwencją czego był brak dobrych wyników. W roku 1995 wypadłem ze ścisłej kadry pływaków AZS Gdańsk. W tym czasie pojawiła się ze strony klubu propozycja udzielenia pomocy medycznej w związku z kontuzją, raczej spóźniona. Na drugim roku studiów nie udawało mi się do końca łączyć studiowania, treningów, życia akademickiego i osobistego. Założyłem rodzinę, podjąłem więc decyzję o zaniechaniu czynnego uprawiania pływania.

Obecnie jesteś nauczycielem wychowania fizycznego i trenerem pływania w Toruniu. Osiągasz sukcesy. Jesteś jednym z trenerów kadry narodowej w pływaniu w płetwach. Wymień największe dokonania z ubiegłego i bieżącego roku.

Byłem trenerem kadry seniorów w latach 2008-2010. Miałem propozycję przedłużenia współpracy, ale ze względów osobistych jej nie przyjąłem. Obecnie w kadrze pływają wychowankowie klubu, z którym współpracuję. Jestem nauczycielem wychowania fizycznego w gimnazjum z klasami sportowymi o profilu pływackim. Opiekuję się grupą pływaków, zarówno dziewcząt i chłopców, którzy oprócz szkoły są zrzeszeni w LAGUNIE 24 Toruń. W bieżącym roku klub trzeci rok z rzędu zdobył mistrzostwo Polski w pływaniu w płetwach, co jest dużym sukcesem, w który mam swój wkład. W bieżącym roku zdobyliśmy także największą liczbę medali w naszej 11. letniej historii. 99 krążków zdobytych, w różnych kategoriach, na zawodach rangi mistrzostw Polski. Mówiąc o sukcesach wspomnę, że z Toruniem związanych jest dwoje reprezentantów Polski, którzy w bieżącym roku brali udział w Światowych Igrzyskach Dyscyplin pozaolimpijskich w Cali (Kolumbia). Są to Katarzyna Truszczyńska(zawodniczka Laguny 24) i Mateusz Szurmiej (zawodnik Toruńczyka Toruń). Igrzyska World Games odbywają się od 1981 roku, zawsze w kolejnym po letniej olimpiadzie. Mają promować dyscypliny, których nie ma w programie igrzysk, taką jest pływanie w płetwach. Najbliższa tego rodzaju impreza będzie we Wrocławiu w 2017 roku, gdzie zaplanowano przyjazd 3500 sportowców z całego świata, a więc ranga tego rodzaju imprezy jest bardzo duża.

Trenujesz zawodników uprawiających pływanie w płetwach. Co przesądziło o wyborze tej dyscypliny do pracy szkoleniowej?

Był to kolejny przypadek w moim życiu. Na studiach poznałem ludzi z Torunia, z którymi miałem dobry kontakt. Jeden z nich założył Uczniowski Klub Sportowy pływania w płetwach, który w roku 2002 przekształcił się w KS LAGUNĘ 24. Przypadkiem spotkaliśmy się i zaproponował mi pracę w charakterze szkoleniowca. Na początek było to pół etatu, z czasem pełny wymiar. Po studiach pracowałem w szkole pod Toruniem. Nad przyjęciem pracy w Toruniu nie zastanawiałem się długo, gdyż pracowałem w szkole nie posiadającej basenu, a mogłem ją zamienić na taką, która z wiadomych powodów bardziej mi odpowiadała. I tak w bieżącym roku obchodzę mały jubileusz, 10-lecia pracy w Toruniu i LAGUNIE.

Informacje o Zbigniewie Szczerbiku zebrał i rozmawiał Mirosław Sznajder

Zdjęcie: Zbigniew Szczerbik z pływakami LAGUNY Toruń

Szczerbik2

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s