Mirosław Karwowski – 165/13

Oto fragment wywiadu, który ukazał się w numerze 7. dwutygodnika  ŻYCIE KRAŚNIKA

Skąd wzięła się pasja do kolarstwa i jakie były największe sukcesy w Twojej karierze?

Pasję zaszczepił we mnie mój wspaniały tata, Czesław. Poniekąd byłem skazany na to jako jedyny syn trenera i byłego zawodnika. To on odkrył we mnie żyłkę rywalizacji i sumienność. Potem potrzebna była bardzo ciężka praca, samodyscyplina, łut szczęścia, no i talent, bo kiedy byłem młodzikiem w dawnym makroregionie lubelsko-kieleckim kolarstwo zaczynało uprawiać ponad 160 chłopców, a do wieku seniora dotrwało tylko 15.

Na pewno warto uprawiać jakikolwiek sport i gorąco do tego zachęcam młodzież. Jeśli chodzi o moje sukcesy sportowe, to zaczęły się od wygrania odbywającej się w Kraśniku Wojewódzkiej Spartakiady Młodzieży w kolarstwie przełajowym. Było to w roku 1986. Najbardziej sobie cenię udział w Tour de Pologne i zajęcie na jednym z etapów, po pasjonującym finiszu, wysokiego szóstego miejsca. Poza tym ważny jest dla mnie brązowy medal Młodzieżowych Mistrzostw Polski w jeździe drużynowej na torze, zdobyty w 1990 roku wraz z kolegami z „Ogniwa” Szczecin oraz piąte miejsca w klasyfikacji Pucharu Polski w Kolarstwie Torowym za rok 1990. W całej karierze ścigałem się w ścisłej czołówce swoich kategorii wiekowych, wygrywając lub będąc w ścisłej dziesiątce w bardzo wielu wyścigach. Specjalizowałem się w jeździe na czas i w jeździe w górach, wielokrotnie zajmując czołowe miejsca w klasyfikacji Najlepszego Górala. W seniorach przez 5 lat odniosłem zwycięstwa w 16 wyścigach w Polsce jak również w Niemczech i Włoszech, poza tym wiele razy byłem w pierwszej piątce. Jak na chłopaka z małej miejscowości uważam to za wielki sukces.

Kiedy skończyłeś jeździć „zawodowo” i co o tym zadecydowało?

Zawodniczo kolarstwo przestałem uprawiać w 1996 roku. Stało się tak z różnych przyczyn. Najważniejszą była chęć skończenia dziennych studiów na AWF w Warszawie, poza tym byłem już zmęczony wieloletnim rygorem treningowym i będąc zdrowym, gdyż kontuzje szczęśliwie mnie omijały, postanowiłem zakończyć ten bardzo ciekawy i wspaniały etap mojego życia.

Ze sportem nie zerwałeś kontaktów, nadal jeździsz.

Z uprawianiem sportu nie zerwałem, o czym świadczy mój przyjazd na zawody do Kraśnika. Jeżeli wszystko dobrze się ułoży będę też na wyścigu organizowanym w czasie Dni Kraśnika.  Sport staram się uprawiać regularnie, mam z nim styczność od 9 roku życia i czuję się z nim nierozerwalnie związany. Teraz uprawiam go już tylko w wydaniu rekreacyjnym, dla siebie, zdrowia, no i sylwetki.

Jak oceniasz organizację zawodów w Kraśniku?

Jeśli chodzi o zawody w duathlonie, to cieszę się, że w moim rodzinnym mieście mogę wystartować w tak fajny sposób zorganizowanej imprezie rekreacyjnej. Mój start nie należał do udanych, w ostatnim czasie przeszedłem anginę, brałem antybiotyki, co bardzo osłabiło mój organizm. Nie próbuję się jednak usprawiedliwiać. Kończąc taką morderczą imprezę, odbywającą się w ciężkich warunkach pogodowych, mimo braku właściwego przygotowania się, pokazałem, że nadal jestem sportowcem i tak się czułem. Zawsze z przyjemnością wracam do Kraśnika, a jeszcze chętniej tu startuję. To naprawdę były super zawody, brawa dla wszystkich. Życzę organizatorom, żeby z roku na rok było coraz więcej startujących. To jest świetna promocja dla miasta. Przy okazji dodam, że marzy mi się nazwanie Tour de Kraśnik memoriałem imienia mojego taty, Czesława Karwowskiego i w takim wyścigu będę co rok uczestniczył.

Rozmawiał: Mirosław Sznajder

na zdjęciu: Mirosław Karwowski w trakcie zawodów w Kraśniku

kar

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s