W rozmowach z mieszkańcami Kraśnika często słyszy się ostry sprzeciw dla dokarmiania gołębi. Ta pozornie niewinna czynność doprowadziła do radykalnego wzrostu populacji tych bardzo uciążliwych i groźnych dla człowieka ptaków. Gołębie przenoszą bowiem szereg niebezpiecznych pasożytów i mogą być sprawcą wielu bardzo poważnych dla człowieka chorób odzwierzęcych.

Dokarmiający pozostają jednak głusi na argumenty przeciwników robienia przy blokach „stołówek” dla gołębi. W wielu społecznościach blokowych dochodzi do mniejszych lub większych konfliktów na tym tle, do rozwiązania których włączane są administracje spółdzielni mieszkaniowych oraz różne instytucje. Oto jeden z takich sporów.

26 listopada 2012 roku do zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Metalowiec” wpłynęło pismo od grupy mieszkańców bloku przy ul. Grunwaldzkiej 3, będące skargą na jedną z sąsiadek, regularnie karmiącą w pobliżu bloku gołębie, które na dłużej zamieszkały w okolicy bloku. W piśmie tym czytamy m.in.: „Nie radzimy sobie z myciem parapetów, okien, jak również gołębnik mamy na strychu”.

W piśmie skierowanym do lokatorki władze spółdzielni przypomniały jej zapisy Regulaminu Porządku Domowego, m.in. punkt 13, zabraniający dokarmiania dzikich i bezpańskich zwierząt oraz ptaków w budynkach mieszkalnych i bezpośrednim ich sąsiedztwie, z prośbą o zastosowanie się do zaleceń.

To nie poskutkowało i do spółdzielni wpływały dalsze skargi na opiekunkę ptaków. Reakcją administracji było kolejne pismo, w którym przywołano zapisy aktów prawa, mogące skutkować nałożeniem na nią kary grzywny, włącznie ze skierowaniem sprawy do sądu. W reakcji na to pismo zainteresowana zwróciła się do zarządu z prośbą o wskazanie miejsca „w którym bezkonfliktowo będę mogła dokarmiać skrzywdzone przez los i ludzi bezdomne, bezradne zwierzęta i ptaki, które bez pomocy przyjaznych ludzi nie są w stanie zdobyć wystarczającej ilości pożywienia”. Swoje pismo skierowała także do Stowarzyszenia „Animals” oraz gazety regionalnej.

Gazeta tematu nie podjęła. Stowarzyszenie „Animals” również nie zareagowało na pismo kraśniczanki, podobnie jak na pismo skierowane do stowarzyszenia, w tej samej sprawie, przez spółdzielnię.

Zarząd spółdzielni ostatecznie odmówił wskazania lokalizacji. W piśmie do opiekunki gołębi z dnia 19.04.2013 roku zacytowano odnalezioną w Internecie, krytyczną opinię Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Białymstoku, która pokazuje w jaki sposób dokarmianie ptaków w okresie letnim odbija się na zdrowiu i komforcie życia mieszkańców miasta.

Administracja starając się sprawę wyjaśnić skierowała zapytanie na temat dokarmiania gołębi także do Zarządu Okręgu Ligi Ochrony Przyrody.

Z odpowiedzi, która w czerwcu wpłynęła do spółdzielni wynika, że LOP bardzo negatywnie patrzy na dokarmianie ptaków chlebem i resztkami jedzenia, zaleca jedynie karmić grochem lub pszenicą oraz zachować parametry odległościowe. Powinno się to robić w odległości 80-100 metrów od bloków mieszkalnych.

Spółdzielnia planuje w lipcu i sierpniu akcję informacyjną na temat zagrożeń, jakie stwarzają dziko żyjące gołębie oraz sposobu ich dokarmiania. Kampania zostania przeprowadzona za pośrednictwem gazety spółdzielnianej, która trafia do każdego lokalu mieszkalnego. (Mirosław Sznajder)

Komentarz

Odległość 100 metrów od bloków, przy zwartej zabudowie dzielnicy fabrycznej, praktycznie dyskwalifikuje karmienie gołębi w granicach miasta. Żeby rozwiązać ten dotkliwy problem powinni jednak współpracować ze sobą wszyscy administratorzy zasobów oraz władze miasta, umieszczając w regulaminach utrzymania czystości i porządku zapis o odległości miejsc dokarmiania ptaków.

O dokarmianiu gołębi na Facebooku dwutygodnika „Życie Kraśnika” powiedzieli.

Beata: Ptaki nie powinny być dokarmiane w mieście! Gołębie, jeśli mają pożywienie na wyciągnięcie dzioba stają się leniwe i nie latają w poszukiwaniu pokarmu. Przez to są często chore i mało sprawne. Każdy ornitolog potwierdzi, że zdrowy gołąb w poszukiwaniu jedzenia przemierzy wiele kilometrów. Po opuszczeniu mieszkania w bloku, po 3 miesiącach wyniosłam z balkonu 6 worków (60-litrowych) odchodów, piór, martwych ptaków i całej reszty ściągniętej przez te sympatyczne ptaki. O chorobach przenoszonych nie będę pisać, o zapachu i dezynfekcji nie wspomnę. Ludzie dokarmiajcie ptaki w zimie, w lesie ,w specjalnych karmnikach.

Teresa: Zależy o jakim dokarmianiu mówimy, jeżeli o takim jak na Kwiatkowskiego 11, gdzie wiecznie leżą powyrzucane z okien całe pajdy chleba powinno się kategorycznie i bezdyskusyjnie powiedzieć NIE. Podobnie wylewanym zupom z ziemniakami. Wszystko, jeśli nie są to okruszki dla wróbelka powinno być zabronione, dla upartych nawet pod groźbą kary. Paskudnie wyglądają takie upstrzone trawniki, pełne pożywki nie tylko dla wron czy gołębi, ale i dla gryzoni. Niestety, wszystko zależy od kultury lokatorów. A z nią w Kraśniku na bakier. Informowanie o tych drażniących sprawach odpowiednich urzędów, spółdzielni na nic się zdaje, rozkładają ręce i zasłaniają swoja niemoc brakiem ustaw. Szkoda, kiedyś lat temu ho, ho, na lekcjach zpt robiło sie karmniki dla ptaszków.

100_8046

Ptasia stołówka przy ulicy Grunwaldzkiej

Reklamy