Tę ważną imprezę piłkarską z zaciekawieniem. Jej rangę, osobiście oceniam jako czwartą – ze względu na zainteresowanie kibiców i ogólnie rozmach w przygotowaniach – imprezę sportową, po olimpiadzie letniej, zimowej i mistrzostwach świata w piłkę nożną. Uznałem więc, że trzeba EURO 2012 przeżywać inaczej, z bliska, nie tylko za pośrednictwem przekazu telewizyjnego. W najbliższym ćwierćwieczu Polska nie będzie miała zapewne szansy zorganizowania równie ważnej imprezy, co należało wykorzystać.

Odwiedziłem trzy miasta: Gdańsk, Warszawę oraz Poznań i tzw. strefy kibica w nich zorganizowane, w czasie rozgrywania ważnych meczów fazy grupowej.

Więcej na blogu „Zdrowie i Podróże” /tu/

Reklamy