Syn Juliana i Anny z domu Zadarnowska

Nie każdy zapewne uzmysławia sobie, jak wiele cech charakteru i naszych zachowań jest zapisanych w genach, które otrzymujemy w „darze” od przodków. Ostatnio czytałem gdzieś o częstym poczuciu lęku, które także otrzymujemy w „spadku”.

W kończącym się roku dużo czasu poświęciłem badaniu historii mojej rodziny. Jest to zajęcie szalenie interesujące, a zarazem ważne, gdyż pozwala wiele zrozumieć np. skąd biorą się moje niektóre zachowania i postawy oraz te, które obserwuję u moich dzieci. W tym miejscu zachęcam czytelników bloga (mojego osobistego dziennika) do podjęcia podobnego wysiłku i badania historii rodziny. Zapewniam, warto.

Podzielę się kilkoma informacjami (ustaleniami), które czytelnikom bloga mogą pomóc inaczej spojrzeć na redagującego dziennik. Wiele spraw nie udało się ustalić, wiele zapewne będzie już trudno. Oto garść wiedzy na temat moich genów.

Jak już wspomniałem we wpisie Niedaleko pada jabłko… – 342/10 mój dziadek, Paweł Sznajder, urodził się w Tomsku na Syberii. Związane są z tym burzliwe dzieje gałęzi mojej rodziny, po której noszę nazwisko. Na pięć lat katorgi, w okolicach Irkucka, a następnie zesłanie w jeden z rejonów zachodniej Syberii, za udział w powstaniu styczniowym 1863 roku, skazany został mój pradziadek Julian Sznajder. Kiedy został przesiedlony do Tomska przyjechała do niego narzeczona, Anna Zadarnowska. Tam założyli rodzinę i mieli jedenaścioro dzieci. Z licznego rodzeństwa czterech braci dziadka zmarło na dyfteryt.

Niniejszym stwierdzamy, że Ob. Sznajder Paweł jest inwalidą wojennym z 1920 roku...

Anna Zadarnowska była córką kapitana wojsk polskich Kacpra (1798-1869) i Michaliny z Zalewskich Zadarnowskich herbu Sulima. Pochodziła z Podlasia, gdzie jej rodzina posiadała majątek ziemski (500 hektarów) we wsi Mierzynówka, w pobliżu Grodziska Podlaskiego, na terenie ówczesnej Guberni Grodzieńskiej. Anna Zadarnowska miała dwie siostry: Marię i Julię oraz czterech braci: Michała, Antoniego, Józefa i Franciszka.

Informacje na temat dwojga rodzeństwa mojej prababki. Michała i Marii, można odnaleźć na blogu poświęconym osobom pochowanym na cmentarzu w Chęcinach i cmentarzu w Kielcach:

http://powstanie1863.zsi.kielce.pl/index.php?id=m09

http://powstanie1863.zsi.kielce.pl/index.php?id=c01

Paweł Sznajder urodził się 29 lutego 1894 roku. Był człowiekiem dobrze wykształconym jak na tamte czasy, posiadał bowiem carską maturę. W okresie I wojny światowej został wcielony do armii carskiej. W trakcie walk na terenie zaboru niemieckiego, dokładnie w roku 1915, zdezerterował wiedząc, że w ten sposób może uniknąć powrotu do Rosji. Tam pozostała jego rodzina, która w trakcie rewolucji październikowej przeżyła „piekło” z powodu pochodzenia.

Do roku 1918 dziadek przebywał na robotach (lub w obozie jenieckim) na terenie Niemiec.

Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę zaciągnął się do legionów Piłsudskiego. Był członkiem PPS, silnie lewicowych poglądów nigdy nie zmienił. Jako legionista brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, za co został odznaczony orderem Virtuti Militari. Udział w wojnie przeciwko Rosji i odniesione w niej rany miały wpływ na jego zdrowie (patrz zdjęcie wyżej).

Przed wojną dziadek mieszkał w Grodzisku Mazowieckim, gdzie pracował jako elektromonter w Fabryce Tarcz Ściernych, należącej do niemieckiego przedsiębiorcy Haberlego. Był bardzo cenionym pracownikiem, dlatego właściciel fabryki zgodził się być ojcem chrzestnym mojego ojca, Henryka.

Paweł Sznajder był żołnierzem września. Po zakończeniu kampanii wrześniowej, do roku 1940 przebywał w obozie jenieckim w Radomiu. W dalszej części wojny walczył jako żołnierz Armii Krajowej w ośrodku „Gąbka” – „Osa”, w obwodzie „Bażant”, przyjmując pseudonim „Gwiazda” (patrz zdjęcia we wpisie: Niedaleko pada jabłko… – 342/10). Za udział w walce z okupantem wielokrotnie go odznaczano.

Po wojnie dziadek pełnił funkcję komendanta MO w Radziejowicach, następnie osiadł w Kraśniku. Tu jako specjalista, elektromonter, brał udział w uruchamianiu zakładu łożyskowego. Na początku lat 50. sprowadził na ten teren moich rodziców.

Paweł Sznajder był człowiekiem szalenie interesującym. Mieszkał w skromnej kawalerce w tzw. „wieżowcu”. Jako radny pierwszej po wojnie Wojewódzkiej Rady Narodowej mógł „zabiegać” o lepszy status materialny, czego jednak nie uczynił. Pewnego rodzaju ciekawostką jest to, że dziadek Paweł jako pierwszy w ówczesnym Kraśniku Fabrycznym miał telewizor.

Zmarł w roku 1963 i został pochowany na cmentarzu w Kraśniku.

Sierpień 2010, fabryka tarcz ściernych w Grodzisku Maz. funkcjonuje do dziś

Dworzec Kolejowy w Grodzisku Mazowieckim

Reklamy