We wrześniu 1981 roku „krążyłem” autostopem po Jugosławii, Austrii i Włoszech. Pod koniec września, w okolicach Bolzano, we Włoszech, przy bramce wyjazdowej z autostrady, zabrał mnie mężczyzna, który po krótkiej rozmowie zaproponował podróż do Niemiec. Nie miałem wówczas żadnego planu, gdzie konkretnie chcę jechać i co jeszcze zwiedzić, dlatego przystałem na tę propozycję. Po kilku godzinach jazdy, już w środku nocy, dojechaliśmy do Bad Reichenhall. Rano obudził mnie wspaniały zapach parzonej w ekspresie kawy. Po umyciu się zszedłem na śniadanie. Na stole czekały różne rodzaje pieczywa, wędlin, ser żółty, smaczne mleko, świeże masło i miód. Po kilkunastu dniach jedzenia chleba z podłą polską konserwą mięsną, doznałem lekkiego wstrząsu. Nie chcąc źle wypaść w oczach gospodarzy, jadłem powoli i niezbyt dużo, choć wygłodzony mógłbym…

Więcej na blogu „Zdrowie i Podróże” /tu/

Reklamy