Wizyta w mauzoleum. Moje podróże – 26/10

Wracając w roku 1985 z Syberii, na trzy dni zatrzymaliśmy się w Moskwie. Każda wycieczka zagraniczna, odwiedzająca Moskwę miała w programie zwiedzanie Mauzoleum Lenina. Baliśmy się informacji, przekazywanej przez tamtejszą telewizję, o dużych kolejkach do tego „wyjątkowego” miejsca, ze względu na to, że w Moskwie był 20 stopniowy mróz. Niewielu jednak było wśród nas takich, którzy chcieli odpuścić okazję zobaczenia wodza rewolucji.

Wysadzono nas na parkingu pod murem kremlowskim i rzeczywiście zobaczyliśmy gigantyczną kolejkę. Tak do końca nie obowiązywała ona turystów. Pilot ustawił nas w jej połowie. Nikt z „tubylców” nie oponował. Mieszkańcy Kraju Rad byli chyba dumni z tego, że „inostrańcy” chcą zobaczyć obiekt ich uwielbienia. Jedna z przyczyn wielogodzinnych kolejek dla Rosjan, zanim mogli wejść do środka, zaczęła być bardziej zrozumiała. Wystarczyła spora liczba wycieczek zagranicznych wpuszczanych poza kolejnością i biedni rodacy wodza rewolucji stali w nieskończoność.

Ciąg dalszy na blogu „Zdrowie i Podróże” TU

 

Reklamy