Intryga nie wypaliła – 6/2010

Prokuratura umorzyła postępowanie, w ramach którego badała dofinansowania, w latach 2004–2005, zakupu biletów na mecze piłkarskiej reprezentacji Polski z funduszu socjalnego Starostwa Powiatowego w Kraśniku. Sprawa dotyczyła okresu, w którym starostą był obecny poseł PiS, Jarosław Stawiarski.

Intryga utkana przez ludzi kojarzonych z PO i PSL nie powiodła się.

Nie był to pierwszy w Kraśniku przypadek wykorzystania sądu czy prokuratury do walki politycznej. Co ciekawe, tego rodzaju pomysły rodzą się w głowach ludzi z określonego „kółka zainteresowania”. Pierwszy przypadek przeniesienia walki politycznej na wokandę sądową, miał miejsce w roku 1997. Wówczas kierowniczka jednego z wydziałów Urzędu Miasta Kraśnik, bliska współpracownica burmistrza, a zarazem jego koleżanka partyjna, „zakapowała” do prokuratury radnego miasta, wydawcę gazety lokalnej NOWINY KRAŚNICKIE, Mirosława Sznajdera. Urzędniczka, rzekomo, poczuła się zagrożona tym, że ma zostać „załatwiona”. Co ciekawe, świadkami w sprawie byli urzędnicy miejscy oraz radni Kraśnika z grupy popierającej głowę miasta. Jak widać, był to bardzo interesujący zbieg okoliczności.

Sąd Rejonowy w Kraśniku sprawę umorzył. Stało się tak, gdyż część świadków zaczęła przed sądem odzyskiwać pamięć i zmieniła zeznania złożone w trakcie postępowania przygotowawczego.

Osoby z lokalnego świecznika, w ostatnich latach, często miały amnezję lub widziały to, co nigdy się nie wydarzyło. Wśród lokalnej „elyty” jest wielu takich, którzy są gotowi zrobić niemal wszystko, żeby móc przebywać blisko „koryta”.

 

Reklamy