Operacja cenowa – kraśnicki ślad w Radomiu – 134/08

Artykuł „Operacja cenowa – kraśnicki ślad w Radomiu” był opublikowany w pierwszym numerze NOWIN KRAŚNICKICH, z dnia 3 listopada 1995 roku. Pod artykułem podpisał się „toj”. Autorem artykułu był ówczesny dziennikarz DZIENNIKA WSCHODNIEGO. Szefowie gazety, w której pracował, nie wyrazili zgody na jego opublikowanie, mimo że osoba, która dostarczyła kserokopię dokumentu z czerwca 1976 roku, podpisanego przez kraśnickiego prokuratora Czesława S., była wiarygodna.
Rolą mediów jest dociekanie prawdy. Dlaczego nie opublikowano artykułu i nie ujawniono tak ważnej informacji, raczej się nie dowiemy. Podobnie jak tego, czy to był jedyny nie opublikowany artykuł w kluczowej wojewódzkiej gazecie?

Operacja cenowa – kraśnicki ślad w Radomiu

– „Gospodarka socjalistyczna nie rozwiązała problemu podwyżek cen. Nasze ceny nie oparte na prawie własności były anachroniczne i nie miały samoregulatorów (…). Ten system nie mający wiele wspólnego z rzeczywistym prawem wartości, został u nas zaszczepiony wprost ze wzorów radzieckich. On praktycznie rozsadził system socjalistyczny” tak po ponad 10 latach od pierwszego, poważnego kryzysu dekady lat siedemdziesiątych mówił Edward Gierek, ówczesny I sekretarz KC PZPR.

Początek końca

Czerwiec 1976 roku nie był tylko zwykłym załamaniem gospodarki. Był przede wszystkim początkiem końca Polski socjalistycznej, był kolebką pierwszej powojennej opozycji, która zrodziła z siebie późniejszy sierpniowy zryw. Zgodnie ze słowa Gierka „operacja cenowa” (tak określano w tamtejszej nowomowie słowo podwyżka) była nieunikniona. Gierek ufał, że i tym razem nie zawiedzie go front ideologiczny i zdoła wytłumaczyć społeczeństwu konieczność zmian, tak jak to już raz zrobił obejmując ster partii. Artykuły spożywcze miały zdrożeć o 35% (najwięcej cukier z 10,5 do 20), niektóre inne zamierzano podnieść o 69% 24 czerwca premier Piotr Jaroszewicz zapowiedział przed kamerami telewizji dzień podwyżki na 27 czerwca. Nazajutrz w Płocku, Radomiu i Ursusie zastrajkowali robotnicy.

Chuligani i margines

Od samego rana 25 czerwca w Radomiu zaczęli zbierać się w grupkach robotnicy. Gromadzili się przed „Walterem”, „Radoskórem”, zakładami kolejowymi…
– „Połączone grupy, do których systematycznie napływali nowi pijani chuligani i awanturnicy utworzyły agresywny pochód w ilości ok. 300 osób (…). W tłumie tym szczególną aktywnością wyróżniała się grupa ok. 300-400 pijanych osób. Po drodze zatrzymywali oni ruch, wypędzali kierowców z samochodów i zmuszali ich do przyłączenia się do tłumu.” – czytamy w milicyjnym raporcie. Powietrze gęstniało, tłum nie zatrzymywany przez milicję szedł do centrum. Przed gmachem Komitetu Wojewódzkiego PZPR demonstranci podzielili się. Część z nich udała się do innych zakładów Radomia, by agitować do strajku.
– „Oddziały MO skierowane dla ochrony obywateli i mienia oraz przywrócenia porządku spotkały się ze strony rozwydrzonych i pijanych awanturników z wyzwiskami, a następnie zostały obrzucone kamieniami, butelkami i innymi przedmiotami (…). Towarzyszyły temu wrogie okrzyki: bandyci zabijemy was. – Milicyjny sprawozdawca podaje dalej jak to elementy kryminalne podpaliły porozrzucane na skrzyżowaniu jednej z ulic drabiny i deski, jak podpalano samochody, kioski ruchu, wozy straży pożarnej, blokowano karetki, grabiono sklepy. – „Miasto huczało od rzucanych kamieni i plotek”.
Około 14.30 demonstranci zaatakowali Komitet Partii. Wdarli się do środka, po pół godzinie podpalili gmach. Sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna. W gmachu Urzędu Miasta pełnił wówczas dyżur Zdzisław N., kiedy posypały się na Urząd kamienie przyjrzał się tłumowi – „najbardziej liczni byli ludzie młodzi, mężczyźni w wieku do 24 lat, brudni, długowłosi, rozchełstani, byli to prowodyrzy ataków.” – zeznawał Zdzisław N. Do prokuratorskiego protokołu.
Po zajściach straty wyceniono na 150 milionów złotych. Była to suma niebagatelna, zważywszy, że np. Fiat 126p kosztował wówczas 69 tysięcy złotych.
Władze ustąpiły, podwyżkę cen odwołano, nie znaczy to jednak, że władza była słaba. Do Radomia delegowano na 2-3 tygodniowe okresy prokuratorów z jednostek terenowych prokuratury z całego kraju.

Kraśnicki ślad

Jednym z delegowanych był Czesław S., wówczas wiceprokurator, dziś w dalszym ciągu pracownik Prokuratury Rejonowej w Kraśniku.
Oprócz prokuratorów z jednostek terenowych oddelegowani byli też sędziowie i milicjanci. Wydaje mi się, że warto byłoby wysłuchać ich wspomnień z tamtego okresu. Osoby będące „żywą historią” czasu, w którym „władza ludowa” autentyczny bunt nazywała wybrykami chuligańskimi, zaś samych protestujących robotników – pijanymi wyrostkami, mogłyby pomóc wyborcom w podjęciu decyzji. Wspomnienia naocznych świadków byłyby ciekawe dla młodszych, którzy bardzo mało wiedzą o minionym okresie. Starszym, którzy usuwają już w cień niezbyt przecież odległą historię, przydałoby się odświeżenie pamięci. Nie bójmy się mówić o tamtych czasach, bo luki w pamięci jakie wytworzyły się u niektórych pozwalają lewicy nabierać ludzi na zgrabne, „jednoczące” slogany.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s