
Gdańsk, 16.12.1980r., pierwszy z prawej - M.Sz.
Głośno w ostatnim czasie o uroczystościach, które miały odbyć się przy bramie stoczni w Gdańsku, obok Pomnika Trzech Krzyży. Z miejscem tym wiążą się moje wspomnienia, którymi chciałbym podzielić się z czytelnikami gazety internetowej.
Miałem okazję być w dniu 16 grudnia 1980 roku na odsłonięciu pomnika, poświęconego stoczniowcom poległym w grudniu 1970 roku (zdjęcie obok).
Uroczystości odbyły się w godzinach wieczornych. Pod pomnik udaliśmy się grubo wcześniej, żeby móc stać jak najbliżej miejsca, z którego tego dnia przemawiał Lech Wałęsa. W tak ważnym dniu nie był straszny mróz i silny wiatr, jaki smagał nasze twarze.
Wałęsa był wówczas dla wielu z nas kimś wielkim. Pamiętam ogromny entuzjazm w chwili, kiedy podchodził do mównicy i podnosił do góry, w charakterystyczny dla siebie sposób, ręce.
Na uroczystości odsłonięcia była ogromna liczba ludzi, mówiło się o milionie Polaków. Odśpiewanie hymnu w tak licznym gronie, to niezapomniane przeżycie. Oficjalna propaganda, podobnie jak w przypadku wizyt Jana Pawła II, mocno zaniżała liczbę uczestników. Choć i tak wspominano zdaje się o 100 tysiącach osób.
Powiem krótko, było to ogromne przeżycie. Moich emocji nie jest w stanie zatrzeć inna niż wtedy ocena L. Wałęsy. Na temat byłego lidera „S” pisałem we wpisie:
Lechu, dość – 140/08
PS. Wyjazd do Gdańska zorganizowało Niezależne Zrzeszenie Studentów, którego byłem aktywnym działaczem. Sądzę, że warto dopowiedzieć, iż nie miałem, podobnie koledzy, nigdy problemów z powodu uczestnictwa w uroczystościach. Piszę o tym dlatego, że często spotykamy się z ubarwianiem, przez wielu polityków (w tym również lokalnych), swoich życiorysów. Daleki jestem od sympatii wobec dawnej SB. Kiedy jednak ktoś będzie mówił Państwu, że był w latach PRL represjonowany przez SB, na przykład z powodu udziału w ważnej uroczystości patriotycznej odbywającej się w tamtym czasie, traktujcie z dystansem tego rodzaju wypowiedzi.