
Janusz Palikot i Wojciech Wilk
Urzędnicy miejscy i powiatowi współredagują stronę internetową posła Wojciecha Wilka. Taki wniosek nasuwa się po przeczytaniu wpisów na stronach obu urzędów oraz stronie posła PO. Najpierw jest wpis na stronie urzędu, tego samego dnia lub dzień później ta sama treść lub tylko lekko zmodyfikowana umieszczana jest na stronie parlamentarzysty Platformy. Sytuacja powtarza się w przypadku wielu wpisów. Rodzi się pytanie, czy poseł płaci urzędom za prawo do wykorzystania tekstów przygotowanych przez urzędników, za etaty których płacą z kolei podatnicy? Osobiście w to wątpię.
Związek posła PO z lokalnymi mediami jest bardzo silny. Pracownikiem biura posła Wojciecha Wilka jest dziennikarz lokalnej gazety, który przygotowuje w niej większość artykułów. Wspomniana gazeta znana jest z tego, że bezkrytycznie chwali lokalnych polityków PO i PSL. Dlatego w tej gazecie jest tak wiele reklam dostarczanych przez urząd miasta i starostwo.
Mówiąc o dobrych „relacjach” posła PO z urzędami należy wspomnieć o gazetach wydawanych przez urząd miasta i starostwo. Są w nich relacje z działalności poselskiej tylko jednego posła z Kraśnika, Wojciecha Wilka. Reklama posła Platformy za pieniądze podatników u jasno myślącej osoby ma prawo wywoływać niesmak.
Mamy więc wzajemne usługi, poseł chwali na swojej stronie „pracowitość” władz lokalnych i powiatowych, oraz zatrudnia lokalnego dziennikarza, władze rewanżują się reklamą posła. Lubicie się, macie do tego prawo. Dlaczego jednak towarzystwo wzajemnej adoracji korzysta z funduszy publicznych, czyli nas wszystkich, a w tym gronie są również wyborcy innych ugrupowań.
Oto przykład wpisu, który został poddany lekkiej kosmetyce: Czytaj resztę wpisu »






