Święta państwowe w Kraśniku – 325/09

Obchody świąt państwowych w Kraśniku nie dają podstaw do udzielenia pochwały osobom odpowiedzialnym za ich organizację. Mieliśmy już na masztach, przy pomniku Marszałka Piłsudskiego, flagę Księstwa Monako. Ktoś bowiem nie doczytał, jak zawiesić flagę w pozycji pionowej.

W dniu 11 listopada było równie interesująco. Ceremoniał świąt państwowych przewiduje, w chwili odgrywania hymnu państwowego, wciągnięcie na maszt flagi narodowej. W Kraśniku przestaliśmy zwracać uwagę na takie szczegóły i tego nie było. Po hymnie nastąpiło składanie wiązanek kwiatów. Jako pierwsze złożyły kwiaty kraśnickie przedszkolaki, w kolejności poseł PO Wojciech Wilk, po nim poseł Jarosław Stawiarski i kolejne delegacje. Jedną z ostatnich była delegacja największego pracodawcy na naszym terenie, FŁT Kraśnik S.A. Przed prezesem Grzegorzem Jasińskim kwiaty składali właściciele niewielkich, lokalnych firm, w tym również prywatnych. Ciekawe, jaki „klucz” stosuje osoba ustalająca kolejność składania kwiatów przez delegacje. Na pewno nie odbywa się to alfabetycznie ani według wielkości lub znaczenia przedsiębiorstwa. Zupełny chaos i brak logiki. No, może nie do końca, gdyż reprezentant PO zawsze jest najważniejszy. Tym razem oddał to zaszczytne pierwszeństwo, ze względu na kapryśną aurę, najmłodszym mieszkańcom miasta.

Święta narodowe są w Kraśniku okazją do uprawiania brudnej polityki. W dniu 3 maja 2009 roku przed pomnikiem Marszałka Józefa Piłsudskiego odbyła się uroczystość, w trakcie której osoby publiczne oraz delegacje władz miasta, powiatu, instytucji, zakładów pracy, partii politycznych, organizacji społecznych i zawodowych, mieszkańcy miasta i powiatu tradycyjnie składali wiązanki kwiatów. Mimo zgłoszenia udziału delegacji radnych miasta i powiatu PiS w obchodach święta „mistrz ceremonii” nie wyczytał, a tym samym nie zaprosił do złożenia kwiatów, delegacji w/w grupy radnych. Czy było to przeoczenie? 11 listopada 2009 roku w mszy w kościele pw. WNMP uczestniczyli obaj kraśniccy parlamentarzyści, Jarosław Stawiarski (PiS) i Wojciech Wilk (PO). Powitany został tylko jeden, ten z partii rządzącej w mieście. Jeżeli jest to kolejne przeoczenie, to równie dziwne jak poprzednie. Czytaj resztę wpisu »

POwrócił PRL? – 321/09

Na sesji Rady Powiatu Kraśnickiego, w dniu 28 października br., zasiadający w samorządzie działacz NSZZ „Solidarność” Roman Bijak, w trakcie dyskusji o aktualnej sytuacji FŁT Kraśnik S.A., wyraził opinię na temat pomocy udzielanej przedsiębiorstwu przez właściciela spółki, którym jest Skarb Państwa. A raczej jej braku. W zamian zaś, zdaniem R. Bijaka, odbywają się liczne spotkania, narady i dyskusje, na temat problemów producenta łożysk, z których tak naprawdę nic nie wynika. Według radnego Bijaka do dziś nie został opracowany i przedstawiony załodze, którą reprezentuje, sensowny program ratowania firmy.

W ostatnim czasie odbyły się kolejne, dwa spotkania w Warszawie, na które zaproszono tylko polityków rządzącej w Polsce koalicji PO-PSL. Pierwsze 29 października, drugie 5 listopada. Relacja z listopadowej „nasiadówki” w ministerstwie skarbu ukazała się na stronie miasta. W komunikacie na temat spotkania czytamy m.in. : „Wczoraj w ministerstwie skarbu i Agencji Rozwoju Przemysłu odbyły się spotkania na temat perspektyw ratowania Fabryki Łożysk Tocznych Kraśnik S.A.” oraz „Uzgodniono konieczność ścisłej współpracy w celu ratowania zadłużonego zakładu i miejsc pracy.” Perspektywą uratowania FŁT jest uzgodnienie konieczności ścisłej współpracy. Jakiż to banał! Przypomina pustosłowie rodem z PRLu.

Informację o spotkaniu odnajdujemy również na stronie Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie. Oto interesujący fragment: „Kolejnym krokiem do uratowania FŁT ma być program restrukturyzacji, który przygotuje obecny zarząd i złoży w agencji. Jeśli program zostanie przyjęty jest wtedy szansa nawet na unijne dotacje dla firmy”. Nowy prezes pracuje od czerwca 2009 r., FŁT ma problemy od kilkunastu miesięcy, a więc był świadom sytuacji, w jakiej znajduje się firma. Okazuje się, że dopiero ma przystąpić do opracowania programu restrukturyzacji i… Oby działała jeszcze spółka skarbu państwa, w której będzie można realizować program naprawczy.

Można w całej tej sytuacji znaleźć wiele analogii z okresem PRL, w którym aktyw stale spotykał się, naradzał i ciągle obiecywał poprawę. Problemy w konkretnych gałęziach gospodarki były przejściowe i niebawem miała nastąpić poprawa. Dominowały zapewnienia, że wszystko jest pod kontrolą i partia zna możliwości wyjścia z kryzysu. Tak było dla przykładu ze słynnym sznurkiem do snopowiązałek. Mimo, że kolejne żniwa obnażały słabość reprezentantów władzy, bo sznurka stale brakowało, nikt nie tracił dobrego samopoczucia, dominowała nadzieja i też mówiono o szansach pokonania trudności. A jak śnieg zastał w polu buraki i ziemniaki, to co najpierw się zbierało? Aktyw oczywiście! Czytaj resztę wpisu »

Wsiadam tylko do WIZa – 309/09

nowe 006

Podzielę się z czytelnikami gazety refleksją na temat zachowania kierowców lokalnych firm przewozowych, ale nie tylko. W ostatnią niedzielę chciałem przekazać do Lublina niewielki pakunek. Wychodząc z domu na przystanek, z pośpiechu nie zabrałem ze sobą nawet złotówki. Kiedy kierowałem prośbę o przewiezienie paczki do kierowców podjeżdżających busów, dowiadywałem się, że tego rodzaju usługa, nawet w przypadku drobnej rzeczy, kosztuje pięć złotych. Wyjaśnienie, że zapomniałem pieniędzy traktowano uśmiechem, dowiadywałem się, że „biznes jest biznes” i odmawiano.

Kierowcy, do których kierowałem prośbę byli ludźmi młodymi, w wieku ok. 30 lat. Przyznam, że po raz pierwszy w życiu poczułem się jak człowiek z innej epoki, w której znaczyły coś: grzeczność, uprzejmość, przysługa.

Bus nie jest przecież własnością kierowcy, który za pracę ma już zapłacone. Do czego, podchodząc w taki sposób do życia, niedługo dojdziemy? Czy starsza osoba jadąca autobusem i chcąca usiąść będzie musiała dać młodemu człowiekowi piątkę za ustąpienie miejsca? Czy sąsiad sąsiadowi za pomoc przy wniesieniu wersalki do mieszkania będzie musiał postawić skrzynkę wódki? Czy pożyczenie młotka od sąsiada będzie wiązało się z zaproszeniem tego ostatniego na bankiet? Oczywiście, świadomie przejaskrawiam. Wynika to z faktu, że jestem w lekkim szoku z tego powodu, że słowa proszę, nie ma sprawy, oczywiście, itp. i towarzyszący temu uśmiech dewaluują się na naszych oczach. Czytaj resztę wpisu »

Napisane w Felieton Lokalny, Miasto Kraśnik. Tagi: , , . Komentarze są wyłączone

Zawsze małe ale… 308/09

000_0009

Targowisko miejskie przy ul. Balladyny

W październiku władze miasta i powiatu oficjalnie oddały do użytku przebudowane skrzyżowanie u zbiegu ulic Słowackiego, Konopnickiej i Balladyny. Odbyło się to w iście PRLowskim stylu, było przecinanie wstęgi przy „akompaniamencie” oklasków zaproszonych z tej okazji gości i mieszkańców miasta. W porównaniu do poprzedniej epoki brakowało jedynie okrzyków „towarzysz burmistrz niech żyje, niech żyje”.

O płynność ruchu pojazdów na skrzyżowaniu zadbają specjalne kamery zamontowane nad przejściami z nową sygnalizacją świetlną. Można byłoby odtrąbić, że nowoczesność zawitała do dzielnicy fabrycznej Kraśnika, ale… Do pełnego entuzjazmu u nas zawsze czegoś brakuje. Jak poinformował KL z 10 października (link poniżej) „Urządzenia są, ale będą uruchomione dopiero za rok, ponieważ miastu zabrakło 12 tys. zł na zakup modułu, który umożliwi nagrywanie obrazu.”.

Sto metrów od nowoczesnego skrzyżowania jest zlokalizowane targowisko miejskie. To miejsce każe wątpić, czy w Kraśniku mamy już XXI wiek. Odrapane budy różnej wielkości, wykonane z różnych materiałów, w różnych kolorach nie wystawiają dobrej opinii gospodarzowi miasta. Na początku 2008 roku burmistrz podjął próbę ucywilizowania handlu w dzielnicy fabrycznej. Zaczęto poszukiwać innej lokalizacji. Zaproponowano, żeby nowym punktem sprzedaży produktów rolnych i przemysłowych był plac za sklepem z materiałami budowlanymi, na skrzyżowaniu fabrycznym. Z powodu dezaprobaty sprzedających dla tej propozycji pomysł upadł. Kolejnych pomysłów już zabrakło i nadal mamy targowisko przypominające „trzeci świat”. Doraźnym „lekarstwem” na rozładowanie przeciążonego w soboty i niedziele, czyli w dni największego handlu, targowiska okazało się zamknięcie jednej z pobliskich ulic, na której handlujący rozkładają towary. Handel odbywa się na ulicy, a w pobliskich krzakach jest przymierzalnia, a przy okazji toaleta. Z braku innych pomysłów dobre i to. Czytaj resztę wpisu »

Napisane w Agitka POlityczna, Felieton Lokalny, Miasto Kraśnik, PRL. Tagi: , , , . Komentarze są wyłączone

Apel o normalność – 296/09

Informacja, którą usłyszałem we wrześniu w lokalnej telewizji dosłownie poraziła mnie. Dziewczę prowadzące wiadomości oznajmiło, że „sponsorem nowych samochodów dla policji był burmistrz miasta”. Czyli co, wyciągnął kilkaset tysięcy złotych z własnej kieszeni i przekazał je policji? Wiemy dobrze, że nie. Na ten cel poszły pieniądze pochodzące z naszych podatków, a dotacja została przekazana dzięki decyzji rady miasta. Tak powinien brzmieć komunikat płynący z ekranu. Uwielbienie dla burmistrza, jakim nasączają lokalną społeczność kraśnickie media, jest przerażające.

Wpisują się w to urzędnicy i ludzie zjadający okruszki z „pańskiego stołu”. Godność, szacunek dla własnego siebie, niezależność – to wszystko w Kraśniku zdewaluowało się zupełnie. Jeżeli chcesz dobrze zarabiać, czy mieć w ogóle pracę, musisz nauczyć się bardzo nisko kłaniać. Czytaj resztę wpisu »

Krótka pamięć? – 158/09

003

Od lewej: Ireneusz Ofczarski i Józef Michalczyk. Sesja rady powiatu, 25.02.2009r.

Przeglądając tegoroczne wydania gazety lokalnej, przeczytałem – wcześniej pominięty – wywiad z Józefem Michalczykiem, bossem kraśnickiej „Solidarności”. Wywiad ukazał się w wydaniu z 18 lutego br. Najbardziej zabawny jest jego fragment o apolityczności związku zawodowego. Na pytanie współpracownika gazety:

- To nie jest trochę tak, że w grę polityczną uwikłała się sama „Solidarność” i sprzymierzyła się bądź z jedną, bądź z druga opcją polityczną?- związkowiec odpowiada: Czytaj resztę wpisu »

Zjazd w „Reju” – 157/09

Nowy-1

Monografia z roku 1999

Wczorajszym wpisem rozpocząłem dyskusję wokół Zespołu Szkół Nr 2, popularnego „Reja”, który do niedawna był najbardziej renomowanym liceum w Kraśniku. W bieżącym roku, a dokładnie 13 czerwca, odbędzie się IV zjazd absolwentów. Nie miałem okazji uczestniczyć w pierwszym, który odbywał się w latach osiemdziesiątych. Byłem natomiast członkiem komitetu przygotowującego II zjazd, który odbywał się przy okazji ”okrągłej” rocznicy 45. lecia istnienia szkoły. Zjazd ten przeszedł do historii, zarówno szkoły, jak i miasta, jako doskonale przygotowana impreza integrująca byłych uczniów. W zjeździe uczestniczyło 550 osób, w tym kilka na stałe mieszkających poza granicami kraju. Spotykając się z licznymi głosami aprobaty, z powodu profesjonalnego przygotowania ”spotkania po latach”, komitet organizujący zjazd nie rozwiązał się po jego zakończeniu. Grupa osób tworząca komitet planowała przygotować spotkanie w roku 2004. Przewodniczącym komitetu był architekt Jacek Siedlecki. Byłem odpowiedzialny za wydanie monografii szkoły. Warto podkreślić, że komitet został wybrany z grona absolwentów, którzy wyrazili chęć podjęcia się niełatwej przecież pracy. Warto raz jeszcze podkreślić, do organizacji zjazdu mógł włączyć się każdy absolwent. Czytaj resztę wpisu »

Wieści znad „zalewu” – 134/09

100_0235

Kraśnicki „zalew” budzi się z zimowego snu. Trwają kosmetyczne naprawy i malowanie urządzeń w barach piwnych obok plaży, które chyba mogą liczyć na klientów w sezonie. Jakby co, obniży się cenę za kufelek z pianką, chętni się znajdą i na swoje wyjdzie.
Tradycyjnie kilku wędkarzy moczy kije w wodzie. W sumie dla nich, zabiegając o głosy ich oraz rodzin w wyborach, było to całe „zamieszanie” za wiele milionów złotych.
Wiosna „przygania”, w to bardzo spokojne miejsce na uboczu, grupki młodzieży. Tu rodzice raczej nie „przyłapią” swoich pociech, którym w ciepłe kwietniowe dni nie chce się rozwiązywać zadań z matmy.
Na plaży nie ma już palm. Niestety, szybciej niż zapowiadał dostawca, uschły i spotkały się z siekierą. Dzięki nim miejsce to ochrzczono Plama de Kraśnik. Jaką nazwę władze wymyślą teraz dla ośrodka rekreacyjnego (żaglówki, kajaki, rowery wodne) na Budzyniu? Blisko wspomnianej plaży są kurniki. Może to wykorzystać?
Tak na marginesie, są to bardzo piękne „ozdoby” dla tego rodzaju miejsca. Przed rozpoczęciem budowy zalewu były wiceburmistrz, obecny poseł PO Wojciech Wilk, na posiedzeniu Komisji Przedsiębiorczości Rady Miasta Kraśnik zapewniał radnych, że obiekty te nie będą „kłuły” w oczy turystów, gdyż zostaną wykupione od dotychczasowych właścicieli i wyburzone. Na obietnicach się skończyło. Czytaj resztę wpisu »

Cyborgi z PSL – 123/09

W piątek, 17 kwietnia br. prezes PSL, Waldemar Pawlak, zapowiedział w wywiadzie telewizyjnym zabiegi, które doprowadzą do zmian w prawie, umożliwiających łączenie mandatu posła z wykonywaniem funkcji prezydenta, burmistrza lub wójta gminy. Przyznam szczerze, że jestem zaniepokojony tym pomysłem. Mam przyjemność pracować w biurze poselskim i z bliska obserwować pracę parlamentarzysty. Żeby nie być posądzonym o chęć reklamowania szefa przywołam publikację, która ukazała się w kwietniowym wydaniu miesięcznika „Kraśnicka Gazeta Bezpłatna”. W artykule „Posłowanie wymaga kondycji” omówiona jest działalność posła PO, Wojciecha Wilka. W zupełności zgadzam się z opinią, że posłowi potrzebna jest kondycja. Czytaj resztę wpisu »

Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz – 120/09

Kanał „Kino Polska” przypomniał w kwietniu dwie doskonałe komedie Stanisława Barei, w tym „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?”. Należę do grona osób, które uważają komedie Barei za niedościgniony wzór dla rodzimych reżyserów. Korzystam więc z każdego wznowienia cyklu, by pośmiać się z czasów PRLu. W przywołanym filmie była okazja przypomnieć sobie jak wyglądał handel w czasach realnego socjalizmu – kiedy sprzątaczka trzymając w dłoni brudną szmatę do mycia posadzki jednocześnie podawała sprzedawczyni kurczaka.
Śmiejąc się z tej, i podobnych scen, miałem przed oczami obecny handel, który często nie odbiega od tego sprzed roku 1989. Nie tak dawno zwróciłem uwagę ekspedientce, w niewielkim sklepiku na moim osiedlu, żeby podając chleb nie dotykała go rękami, którymi przed chwilą przyjmowała pieniądze. Wielu sprzedawców korzysta już ze specjalnych rękawiczek lub podaje chleb używając foliowych torebek, jednak nie wszyscy. Po zwróceniu uwagi usłyszałem ryk sprzedawczyni, notabene właścicielki sklepu, „ja wiem, jak mam to robić…” itd., itd. Bałem się, że zaraz ktoś wyskoczy z zaplecza i zrobi mi zdjęcie, jak to się działo we wspomnianym wyżej filmie, na tablicę z napisem „Tych klientów nie obsługujemy”. Czytaj resztę wpisu »