Ile nas kosztuje zalew – 317/09

Nowy-5

W gazecie internetowej parokrotnie ukazała się informacja na temat wydatków, jakie ponosi miasto w związku z funkcjonowaniem zalewu kraśnickiego. Temat ten powraca, bowiem zalew był inwestycją, która przyczyniła się do wyboru P. Czubińskiego na kolejną, czteroletnią kadencję. Społeczeństwo powinno otrzymać informacje, które pozwolą zestawić zapowiedzi z roku 2007 z rzeczywistością.

Najbardziej znaczącym wydatkiem jest opłata za administrowanie zbiornika, która wynosi 250 tysięcy złotych w skali jednego roku. Usługę tę świadczy firma WIZJER należąca do siostry I zastępcy burmistrza, Agnieszki Orzeł-Depty.

Jedną z pozycji w grupie wydatków jest podatek, który płaci miasto Kraśnik gminie rolniczej Kraśnik, z tytułu posiadania na jej terenie zalewu oraz infrastruktury wokół zbiornika. W tej sprawie radni PiS, na sesji w dniu 24 września br., skierowali interpelację do burmistrza. Z odpowiedzi wynika, że w roku 2009 należny podatek wpłacony do Urzędu Gminy Kraśnik wyniósł 18 239 złotych.

Sytuacja uległaby zmianie, gdyby skuteczne okazały się zabiegi o rozszerzenie granic miasta Kraśnik. Jak wiemy, miasto nie stanie się „grubsze” o tereny na Suchyni. Zalew wraz z infrastrukturą będzie na stałe obciążał nasze kieszenie.

Na tej samej sesji radni PiS pytali również „Jaki był koszt szumnej kampanii informującej o planach rozszerzenia granic miasta?”

W odpowiedzi czytamy: „Koszty związane z wykonaniem materiałów informacyjno-reklamowych wyniosły brutto – 9 396 zł (bilboardy, citylighty, plakaty), natomiast koszt publikacji uchwał oraz ogłoszeń zapraszających na konsultacje to kwota 4 528,05 zł”.

Wiele osób zadaje sobie pytanie, czy życiu Kraśnika muszą towarzyszyć „igrzyska” i „głośne” akcje propagandowe? Czy próby rozszerzenia granic miasta nie można było przeprowadzić bez wydawania blisko 10 tysięcy złotych na bilboardy, citylighty i plakaty? Pytanie jest ważne, bowiem pieniędzy brakuje później na przykład na sport dzieci i młodzieży.

Napisane w Agitka POlityczna, Historia samorządu, Miasto Kraśnik. Tagi: , . Komentarze są wyłączone

Kompromitacja klubu i prezesa – 310/09

004

Za takim stwierdzeniem nie przemawia oczywiście wynik, jaki piłkarze kraśnickiej STALi uzyskali w Krośnie, gdyż pokonali tamtejsze Karpaty 1:0. Chodzi o kadrę pierwszego zespołu i mizerną pracę szkoleniową w klubie. Tylko w trzynastu pojechali piłkarze kraśnickiej Stali na mecz z Karpatami Krosno. Powód to kontuzje i choroby. A gdyby kontuzji doznali kolejni dwaj zawodnicy, grający w tym meczu w polu?

Gdzie jest praca szkoleniowa? Czy STAL nie ma juniorów, potrafiących poprawnie kopnąć piłkę, którzy w podobnej sytuacji mogą tworzyć rezerwy?

Pytania są oczywiście retoryczne, odpowiedzi są dobrze znane. W rundzie jesiennej poprzedniego sezonu zespół juniorów zdobył w rozgrywkach ligowych tylko jeden punkt. Na zbiórkę, przed jednym z wyjazdów, przyszło tylko ośmiu zawodników.

Nie tak dawno pierwsza strona gazetki PrOpagandowej „Lubię m. Kraśnik”, finansowanej ze środków publicznych, „trąbiła” o wielkim sukcesie FKS STAL i „awansie” do III ligi. Przypominam, że w Polsce doszło do reorganizacji rozgrywek ligowych i dawna czwarta liga stała się trzecią, o czym stale „zapomina się”. Jako podatnik wolałbym jednak czytać o tym, że moje pieniądze idące na klub sportowy, kierowany przez posła PO Wojciecha Wilka, są przeznaczane na szkolenie młodzieży i w tym klub odnosi sukcesy, a nie na wynagrodzenia kilku zawodników z Ukrainy. Jak na razie juniorzy starsi i młodsi grają w II ligach rozgrywek wojewódzkich. Czytaj resztę wpisu »

Zawsze małe ale… 308/09

000_0009

Targowisko miejskie przy ul. Balladyny

W październiku władze miasta i powiatu oficjalnie oddały do użytku przebudowane skrzyżowanie u zbiegu ulic Słowackiego, Konopnickiej i Balladyny. Odbyło się to w iście PRLowskim stylu, było przecinanie wstęgi przy „akompaniamencie” oklasków zaproszonych z tej okazji gości i mieszkańców miasta. W porównaniu do poprzedniej epoki brakowało jedynie okrzyków „towarzysz burmistrz niech żyje, niech żyje”.

O płynność ruchu pojazdów na skrzyżowaniu zadbają specjalne kamery zamontowane nad przejściami z nową sygnalizacją świetlną. Można byłoby odtrąbić, że nowoczesność zawitała do dzielnicy fabrycznej Kraśnika, ale… Do pełnego entuzjazmu u nas zawsze czegoś brakuje. Jak poinformował KL z 10 października (link poniżej) „Urządzenia są, ale będą uruchomione dopiero za rok, ponieważ miastu zabrakło 12 tys. zł na zakup modułu, który umożliwi nagrywanie obrazu.”.

Sto metrów od nowoczesnego skrzyżowania jest zlokalizowane targowisko miejskie. To miejsce każe wątpić, czy w Kraśniku mamy już XXI wiek. Odrapane budy różnej wielkości, wykonane z różnych materiałów, w różnych kolorach nie wystawiają dobrej opinii gospodarzowi miasta. Na początku 2008 roku burmistrz podjął próbę ucywilizowania handlu w dzielnicy fabrycznej. Zaczęto poszukiwać innej lokalizacji. Zaproponowano, żeby nowym punktem sprzedaży produktów rolnych i przemysłowych był plac za sklepem z materiałami budowlanymi, na skrzyżowaniu fabrycznym. Z powodu dezaprobaty sprzedających dla tej propozycji pomysł upadł. Kolejnych pomysłów już zabrakło i nadal mamy targowisko przypominające „trzeci świat”. Doraźnym „lekarstwem” na rozładowanie przeciążonego w soboty i niedziele, czyli w dni największego handlu, targowiska okazało się zamknięcie jednej z pobliskich ulic, na której handlujący rozkładają towary. Handel odbywa się na ulicy, a w pobliskich krzakach jest przymierzalnia, a przy okazji toaleta. Z braku innych pomysłów dobre i to. Czytaj resztę wpisu »

Napisane w Agitka POlityczna, Felieton Lokalny, Miasto Kraśnik, PRL. Tagi: , , , . Komentarze są wyłączone

Ile kosztuje szkolony PiarOwciec? – 281/09

005

Na blogu ukazała się informacja, że radni PiS skierowali do burmistrza interpelację, w której pytali o koszty organizacji tegorocznej konferencji Public Relations, odbywającej się w Centrum Kultury i Promocji.

Konferencja kosztowała 120 811,31 złotych. W tej kwocie zawiera się opłata dla lokalnej telewizji, w wysokości ok. 7,5 tysiąca złotych, za film reklamujący m.in. lokalnych polityków. Wydatek na ten cel został poniesiony w całości z budżetu miasta. Pozostałą kwotę, ponad 113 tysięcy złotych, wyłożyło Centrum Współpracy Polsko-Ukraińskiej (CWPU). Część tej kwoty stanowi wkład miasta, które wspiera działalność Centrum.

Zwróciłem się do burmistrza, z prośbą o podanie kosztów ponoszonych, w ostatnich latach, na organizację konferencji Public Relations w Kraśniku. Wynoszą one:

2004 – 21 104,00 zł – płatne ze środków Urzędu Miasta;

2005 – 10 940,78 zł – płatne ze środków UM;

2006 – 54 298,33 zł – wpływy z akredytacji i Związku Miast Polskich – 57 040,00 zł;

2007 – 39 766,55 zł – płatne ze środków UM – 375,00 zł;

2008 – 68 461,83 zł – płatne ze środków UM – 10,421,90 zł.

Zastanawiający jest duży, ponad 10-krotny, wzrost wydatków związanych z organizacją konferencji, między rokiem 2005 a bieżącym.

W roku 2006, jak wynika z odpowiedzi przesłanej z urzędu, miastu udało się osiągnąć zysk na tej działalności. Dlaczego w pozostałych nie?

Konferencjom piarowskim, organizowanym w Kraśniku od wielu lat przypisuje się rolę POlityczną. Można tak stwierdzić m.in. na podstawie tego, że nie zapraszano na nie radnych opozycji. Zdarzyło się nawet, że nie wpuszczono na konferencję wiceprzewodniczącego rady, mimo, że miasto jest współorganizatorem.

Apel do Rady Miasta – 278/09

044

Poseł PiS Jarosław Stawiarski

W dniu 24 września odbyła się sesja Rady Miasta Kraśnik. W początkowej części uczestniczył, specjalnie w tym celu przybyły z Warszawy, z 50. posiedzenia Sejmu RP, poseł PiS Jarosław Stawiarski. Poseł pojawił się na sali dziesięć minut przed rozpoczęciem obrad samorządu. Krótko po otwarciu sesji wszedł na salę kolejny „gość”, burmistrz Kraśnika Piotr Czubiński. Wejście burmistrza wywołało zdziwienie na twarzach kilku osób. Komentujący w kuluarach przybycie burmistrza, łączyli to „wyróżnienie” z pojawieniem się posła Stawiarskiego. Może w tym być wiele prawdy, bowiem po wyjściu posła, który udał się w drogę powrotną do Warszawy, salę opuścił również burmistrz. Wcześniej jednak P. Czubiński wysłuchał wystąpienia J. Stawiarskiego.

Poseł J. Stawiarski przyjechał do Kraśnika, gdyż chciał bezzwłocznie przekazać radnym miasta treść odpowiedzi na zapytanie poselskie dotyczące FŁT, które na poprzednim, 49. posiedzeniu Sejmu, skierowali do ministra skarbu parlamentarzyści PiS z Lubelszczyzny. Poseł otrzymał odpowiedź w pierwszym dniu obrad Sejmu, 23 września.

Jarosław Stawiarski przypomniał treść swojego wystąpienia, dotyczącego FŁT, na 49. posiedzeniu Sejmu. Następnie odczytał treść zapytania poselskiego oraz odpowiedź ministra skarbu, Aleksandra Grada. Był zbulwersowany poziomem zainteresowania reprezentanta rządu problemami FŁT i Kraśnika. W odpowiedzi na pytania zawarte w zapytaniu poselskim, które tak naprawdę wskazywały drogę wyjścia z trudnej sytuacji fabryki, dominują ogólniki. W takiej sytuacji nie można mieć złudzeń, rząd PO-PSL nie myśli o udzieleniu FŁT Kraśnik S.A. pomocy, mogącej uratować to przedsiębiorstwo.

Poseł Stawiarski zaapelował do radnych miasta o podjęcie stanowiska w sprawie udzielenia pomocy największemu przedsiębiorstwu powiatu kraśnickiego i skierowania go do ministra skarbu. Zdaniem posła takie stanowisko może pobudzić do działania ministra skarbu. Apel posła pozostał jednak bez odzewu.

W kilkuminutowym wystąpieniu poseł odniósł się do dwóch zdarzeń, które od wielu tygodni są mocno nagłaśniane przez lokalne media oraz gazety wydawane przez urząd miasta i starostwo powiatowe. Chodzi m.in. o obwodnicę Kraśnika. Kierując te słowa do burmistrza Czubińskiego stwierdził, że budowa obwodnicy jest sukcesem wielu osób, a nie tylko dwóch, co POlitycy powtarzają jak mantrę. Poseł J. Stawiarski przypomniał burmistrzowi, że kiedy PO doszła do władzy były już skompletowane wszystkie dokumenty dotyczące obwodnicy, w tym pozwolenie na budowę oraz zabezpieczone środki na ten cel.

Poseł przypomniał także, że w okresie rządów PiS interweniował w sprawie Składu Materiałowego Jednostki Wojskowej 4824 w Kraśniku. Interwencja sprawiła, że jednostka nie była przewidziana do likwidacji. Decyzja z okresu rządów PiS została zmieniona po dojściu do władzy koalicji PO-PSL, czego skutkiem są plany zwolnienia ponad 100 osób.

Po wystąpieniu na sesji poseł udał się do Warszawy, na trwające do piątku 25 września, 50. posiedzenie Sejmu.

Obserwując, po przybyciu posła PiS, reakcje ludzi związanych z lokalną „grupą trzymającą władzę”, zanotowałem kilka ciekawych zachowań. Jeden z liderów drużyny rządzącej robił w czasie wypowiedzi posła wszystko, żeby zostało dostrzeżone jego lekceważące podejście. Kręcił się, rozglądał wokół siebie oraz pieczołowicie czyścił marynarkę, chyba z łupieżu, choć bujnej czupryny nie posiada. Jest nadzieja, że zyska uznanie swojego guru. Martwi natomiast kompletny brak zainteresowania sprawami kraśniczan, którzy wybrali owego pana, by dbał o ich interesy. Rada Miasta, jeśli ów pan zapomniał, to nie jest piaskownica, z której można, kiedy nie uda się babka zabrać wiaderko i wyjść uderzywszy kolegę łopatką w łeb. No cóż, jak mówią „chłop wyjdzie ze wsi, wieś z chłopa nigdy”. Ten pan wprawdzie ze wsi nie jest, ale (nie obrażając wsi) poziom jego kultury jest wypisz-wymaluj jak z tego powiedzenia. Czytaj resztę wpisu »

Towarzystwo wzajemnej adoracji – 265/09

004

Janusz Palikot i Wojciech Wilk

Urzędnicy miejscy i powiatowi współredagują stronę internetową posła Wojciecha Wilka. Taki wniosek nasuwa się po przeczytaniu wpisów na stronach obu urzędów oraz stronie posła PO. Najpierw jest wpis na stronie urzędu, tego samego dnia lub dzień później ta sama treść lub tylko lekko zmodyfikowana umieszczana jest na stronie parlamentarzysty Platformy. Sytuacja powtarza się w przypadku wielu wpisów. Rodzi się pytanie, czy poseł płaci urzędom za prawo do wykorzystania tekstów przygotowanych przez urzędników, za etaty których płacą z kolei podatnicy? Osobiście w to wątpię.

Związek posła PO z lokalnymi mediami jest bardzo silny. Pracownikiem biura posła Wojciecha Wilka jest dziennikarz lokalnej gazety, który przygotowuje w niej większość artykułów. Wspomniana gazeta znana jest z tego, że bezkrytycznie chwali lokalnych polityków PO i PSL. Dlatego w tej gazecie jest tak wiele reklam dostarczanych przez urząd miasta i starostwo.

Mówiąc o dobrych „relacjach” posła PO z urzędami należy wspomnieć o gazetach wydawanych przez urząd miasta i starostwo. Są w nich relacje z działalności poselskiej tylko jednego posła z Kraśnika, Wojciecha Wilka. Reklama posła Platformy za pieniądze podatników u jasno myślącej osoby ma prawo wywoływać niesmak.

Mamy więc wzajemne usługi, poseł chwali na swojej stronie „pracowitość” władz lokalnych i powiatowych, oraz zatrudnia lokalnego dziennikarza, władze rewanżują się reklamą posła. Lubicie się, macie do tego prawo. Dlaczego jednak towarzystwo wzajemnej adoracji korzysta z funduszy publicznych, czyli nas wszystkich, a w tym gronie są również wyborcy innych ugrupowań.

Oto przykład wpisu, który został poddany lekkiej kosmetyce: Czytaj resztę wpisu »

Ile kosztował zalew w Kraśniku? – 264/09

Nowy-1(1)

Na stronie internetowej posła PiS Jarosława Stawiarskiego zamieszczona została odpowiedź na interpelację radnych PiS, w której pytali burmistrza o nakłady finansowe, poniesione na budowę zalewu na Budzyniu, który miał być miejscem rekreacji i odpoczynku oraz stworzyć nowe stanowiska pracy dla kraśniczan.

Wydatkowana na ten cel kwota, to blisko 16 milionów złotych.

Kwota wzrośnie, kiedy zalew zostanie włączony do granic miasta. Póki co starania burmistrza Kraśnika o poszerzenie granic zakończyły się połowicznym sukcesem. W przypadku włączenia zalewu do granic miasta gmina rolnicza Kraśnik, na terenie której obecnie znajduje się zalew, będzie miała, w ramach rekompensaty, zapewnione sfinansowanie kilku zadań inwestycyjnych.

Warto podkreślić, że w odpowiedzi na interpelację radnych PiS brakuje szczegółów dotyczących kilku ważnych wydatków, związanych z otwarciem kąpieliska. Jesienią 2008 roku burmistrz powołał pełnomocnika ds. zalewu. Do jego zadań należało m.in. wyszukanie metody zwalczania sinic. A więc obok ekspertyzy stanu biologicznego oraz zakupu technologii i urządzeń do zwalczania sinic, należało poinformować o wynagrodzeniu pełnomocnika.

Brak jest też informacji na temat kosztów kredytu, jakie miasto zaciągnęło na sfinansowanie budowy.

Za rok wybory samorządowe. Będzie doskonała okazja, żeby wystawić ocenę tym, którzy zapowiadali żaglówki na zalewie i nowe miejsca pracy. A jak jest, wszyscy dokładnie wiemy.

Szczegóły:

http://www.jaroslawstawiarski.pl/index.php?modul=aktualnosci&akcja=pokazAktualnosc&id=234&idm=1


Historia kraśnickiego samorządu (cd.) – 256/09

022

Członka (trzeci od lewej) symatykiem PO? Zdjęcie pochodzi ze spotkania kraśniczan z posłem Platformy J. Palikotem.

Wracając do prezentowania najnowszej historii Kraśnika, a dokładnie wydarzeń, które miały miejsce w ostatnich latach we władzach miasta, przypominam wywiad, jakiego udzielił NOWINOM KRAŚNICKIM lider postkomunistów, Tadeusz Członka, tuż po wyborach samorządowych w 1998 roku.

Tytułem wprowadzenia, wyrażę polemiczną opinię wobec stwierdzenia Członki, że klub SLD miał w trzeciej kadencji samorządu (1998-2002), większy stan liczbowy niż w poprzedniej. Wybory do rady miasta w roku 1994 były wyborami większościowymi. Miasto podzielono na 28 okręgów, z których wchodziła jedna osoba, mająca najwięcej głosów. Początek lat 90. to okres, w którym nie było „modne” przyznawanie się do komunistycznych korzeni. Wiele osób kamuflowało się, startując do rady jako popierani przez ZNP lub niezależni. Tak naprawdę „ludzie Członki” mieli większy stan liczbowy niż w roku 1998. Brak samokrytycyzmu u byłego działacza ZMS i PZPR jest powszechnie znany. Dlatego jego grupa w radzie miasta liczy obecnie tylko trzy osoby, w radzie powiatu zaś członkiem SLD jest były naczelnik miasta, Zygmunt Kusiak. Oczywiście pokrywa się to z tendencją zauważaną w całym kraju, choć w samorządach układ sił nie musi być taki sam jak sejmie. SLD w Kraśniku został „nadwerężony” przez jego lidera.

Warte podkreślenia jest to, że Członka wypowiada się w wywiadzie krytycznie o angażowaniu w wybory urzędników oraz przeznaczaniu na ten cel środków publicznych. Podobnie było pod koniec IV kadencji (2002-2006), kiedy lider SLD i jego ludzie byli w opozycji wobec grupy Piotra Czubińskiego.

Dziś na sesjach nie wspomina o tym. Aktualnie w Kraśniku SLD jest koalicjantem Platformy Obywatelskiej. Mimo, że w 21. osobowej radzie są zaledwie trzy osoby z SLD, to Członka jest jej przewodniczącym, a jeden z jego ludzi, Tomasz Rubaszko przewodniczącym komisji. Wiele osób uważa, że Członka i jego ludzie zachowują się jak panie lekkich obyczajów, co spowoduje, że w najbliższych wyborach jego ugrupowanie nie będzie reprezentowane w samorządzie miejskim i powiatowym, gdyż nie przekroczy progu wyborczego. Uwolnimy się więc od Tadeusza Członki, pod warunkiem, że nie wystartuje z list PO lub Lubię Kraśnik

Oto wywiad, który ukazał się w NK nr 19(76)98 z 17.11.1998 r. Czytaj resztę wpisu »

Apel do burmistrza – 247/09

Szanowny Panie Burmistrzu, mieszkańcy miasta proszą o ujawnienie informacji na temat decyzji rządu w sprawie rozszerzenia granic miasta Kraśnik.

049

Czy już nie POra zakończyć POlityczną agitkę?

Halo tu Moskwa! – 239/09

W Kraśniku czuć nerwową atmosferę w związku z bardzo trudną sytuacją w FŁT. Po nieudanej prywatyzacji Zakładu Łożysk Wielkogabarytowych, która miała poprawić płynność finansową FŁT, oliwy do ognia dolała wiadomość o liczbie osób, które niebawem stracą pracę.

Za rok wybory samorządowe. Za to, co dzieje się teraz w największym przedsiębiorstwie powiatu wiele osób wini Platformę Obywatelską. Nie dziwi więc, że wreszcie odezwał się burmistrz Piotr Czubiński. Na stronie miasta pojawiła się jego wypowiedź na temat zwolnień. Oto fragment wpisu: „Zrobię wszystko co w mojej mocy, aby ograniczyć liczbę zwalnianych w fabryce – zapowiada burmistrz Kraśnika. W najbliższą środę o godz. 9:00 w Urzędzie Miasta Piotr Czubiński spotka się z prezesem zarządu FŁT Grzegorzem Jasińskim.”

Czyli co, powrót do ręcznego sterowania z epoki towarzyszy? Przypomina mi to wizytę byłego oficera KGB, premiera Władimira Putina, w moskiewskim supermarkecie i jego obietnicę spowodowania obniżki cen towarów. Jasiński i jego ludzie wyliczyli, że obecna kondycja finansowa firmy wymaga zwolnienia 437 osób, a teraz burmistrz powie „nie”, wolno wam tylko na przykład 350? I zaraz „czerwona”, lokalna propaganda nagłośni ten fakt i zbuduje w lokalnej świadomości opinię, że znów mamy w Kraśniku dobrego opiekuna w postaci „pierwszego sekretarza”, do czego wielu ludzi mocno tęskni? Czytaj resztę wpisu »