Czego to ludzie nie powiedzą w maglu, żeby wypełnić sobie czas w oczekiwaniu na wyprasowanie pościeli. Oto jedna z podsłuchanych rozmów.
- Dzień dobry, miło znów panią widzieć, jak udał się urlop –wchodząc do magla skierowała ciepłe słowa do właścicielki stała klientka zakładu.
- Urlop niczego sobie, byłam u siostry mojego męża, która mieszka w mieście podobnym do naszego – rozpoczęła wspomnienia z urlopu właścicielka magla i po chwili dodała – pogadałyśmy trochę o babskich sprawach, kłopotach dnia powszedniego, ale i o lokalnych układach. Tam też nie jest za różowo, tak jak u nas rządzą kolesie, którzy mają usta pełne frazesów, a tak naprawdę tylko bawią się kosztem społeczeństwa. Proszę sobie wyobrazić, że kuzynka nie dała jednak wiary we wszystko, co opowiadałam o naszych władzach. A jak jej powiedziałam, że przed paru laty nauczycielka języka polskiego zadała dzieciom w podstawówce ułożenie wiersza o nim oraz, że kazał swoim najważniejszym podwładnym na jednym spotkaniu zaśpiewać, żeby sprawdzić, jak daleko ich zniewolił, kuzynka zrobiła ruch palcem na czole i wyraziła zdziwienie, że ludzie na taką osobę głosują.
- A kto ma ludzi o wszystkim poinformować, kupiona gazeta i telewizja? A tak swoją drogą, prezydent dużego miasta, z tej samej partii, ma siedem czy osiem zarzutów prokuratorskich i bardziej dojrzałe społeczeństwo uznało w referendum, że powinien zostać na stanowisku – klientka wyraziła opinię na temat zachowań wyborców.
- Ma pani rację, człowiek jest istotą rozumną, ale do pewnego momentu. Wpływ mediów na decyzje ludzi w chwili wyborów jest ogromny. Premier katolickiego kraju uczestniczy w nagich imprezkach, wykonuje wiadome ruchy za plecami stewardesy i robi to w obecności kamer, ma na sumieniu wiele innych spraw, a mimo to katolickie społeczeństwo kocha go ogromnie – kontynuowała wyborczy temat właścicielka małego interesiku.
- Zgadza się. Polak, czy inny Europejczyk. Biały, czy żółty. Pod tym względem nie różnimy się niczym, na równi jesteśmy podatni na manipulacje i ubezwłasnowolnieni wobec metod stosowanych przez spin doktorów. Najgorszym tego przykładem jest Korea Północna, gdzie naród umiera z głodu, ale idzie na wiece oddać hołd swojemu przywódcy. Jeden taki powiedział kiedyś, że kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą. Mamy dobry tego przykład, znów w skrzynce znalazłam tę jego gazetę. Może jak fabryka padnie ludzie zaczną wreszcie myśleć. A jak nie…? – pytaniem pozostawionym bez odpowiedzi klientka zakończyła rozmowę i udała się w kierunku drzwi, przy których skinęła głową na pożegnanie.
Ludzie w maglu potrafią oczywiście tylko plotkować, wypowiadane przez nich opinie nie mają potwierdzenia w rzeczywistości, a podobieństwo do znanych Państwu sytuacji jest zupełnie przypadkowe.