Nie ukrywam, że lubię oglądać lokalną telewizję. To, co usłyszę w programach upolitycznionej, lokalnej telewizji szalenie mnie bawi. Zabawny jest m.in. język, jakim posługują się reporterzy kraśnickiej telewizji. W listopadzie ruszyła strona internetowa, na której dostępne są archiwalne programy. Zajrzałem i odnalazłem tam ulubiony reportaż, z sesji rady miasta, w dniu 5 listopada br.
Oto zapowiedź materiału z sesji: „Sesja rady miasta to doskonała okazja do podjęcia różnego rodzaju uchwał. Tym razem została poruszona kwestia podatków od nieruchomości i środków transportu na przyszły rok. Zebranie radnych odbyło się w Urzędzie Stanu Cywilnego w Kraśniku”.
Szanowni reporterzy KTV, sesja rady miasta nie jest doskonałą okazją do podjęcia różnego rodzaju uchwał. Sesja po prostu w tym celu jest zwoływana. Uchwała jest aktem prawa lokalnego. Do jej podjęcia wymagana jest określona procedura, która swój finał ma na sesji. Zachęcam do poczytania ustawy o samorządzie gminnym oraz statutu miasta.
Inny zabawny fragment „Zebranie radnych odbyło się”. Na sesjach toczy się poważna i często długa dyskusja na ważne tematy, stąd właściwszym określeniem jest debata radnych lub obrady samorządu, które są wspólnym omawianiem spraw o charakterze publicznym.
Autorowi tekstu, omawiającego „zebranie” radnych, które było „doskonałą okazją” do podjęcia uchwał, przyznaję złote usta.
A tak na marginesie, gdyby istniała jakaś instytucja kontrolująca warstwę językową przekazywanych w lokalnej TV wiadomości, to powinna stanowczo zakazać oglądania tychże młodym widzom. Starszym pewnie nic już nie pomoże ani zaszkodzi. Jednak młodzież, która nabywa dopiero nawyków językowych może z kraśnickiego słowotoku czerpać złe wzory, myśląc, że skoro tak mówi się w telewizji, to mówi się dobrze. Nieśmiało proponujemy właścicielom zainwestowanie w kogoś, kto będzie pisał, a także poprawnie, z właściwą intonacją i akcentem, czytał (sic!). Bo jak dotąd, dramat.
http://www.ktv.com.pl/aktualnosci/?f=15






